Blog  » 

La Aventura Colombiana Loca, czyli długa droga do domu. Cz. II

27/01/2015

O tym jak to Ola z Mariuszem zmagali się z kilometrami Autostrady Panamerykańskiej, kolumbijską partyzantką i przede wszystkim czasem. Część II i ostatnia.

1-1.pierwsza blokada

Nariño i Cauca – dwa departamenty w zachodniej Kolumbii, które poznaliśmy pod hasłem „niebezpieczne”. Główną gałęzią przemysłu w obu okręgach jest rolnictwo. Na tych terenach hodowana jest kawa, trzcina cukrowa oraz bawełna. To tam najintensywniej odczuwano strajk farmerów, z którym borykał się rząd kolumbijski (przyp. bunt przeciwko rządowi kolumbijskiemu, który importował większość towarów z zagranicy, (…)

Blog  » 

La Aventura Colombiana Loca, czyli długa droga do domu. Cz. I

28/10/2014

O tym jak to Ola z Mariuszem zmagali się z kilometrami Autostrady Panamerykańskiej, kolumbijską partyzantką i przede wszystkim czasem.

01-1.Widok_na_Huaraz

Niedługo razem z Mariuszem wybieramy się w kolejną dłuższą podróż, wypada zatem jakoś rozliczyć się z przeszłością i zamknąć nasze opowieści o Ameryce Południowej wpisem, o tym jak totalnie pokręcony był nasz powrót do Polski. Rzecz rozegrała się rok temu. Po dwutygodniowym trekkingu w Cordillera Huayhuash zadomowiliśmy się na około miesiąc w Huaraz. Dni wypełnialiśmy (…)

Blog  » 

Kawa – kolumbijskie spécialité de la maison?

09/04/2013

3. Owoce

Podczas pobytu w Kolumbii miałem okazję zapoznać się (co prawda tak trochę na skróty) z procesem produkcji kawy. Jak wiadomo kraj ten, jest jednym z czołowych producentów tego (według co poniektórych 😉 ) przysmaku, w dodatku chwalonym za wysoką jakość i dobry smak. Sam nie jestem kawoszem, więc nie za bardzo potrafiłem to docenić, zresztą (…)

Blog  » 

Dwóch gringo „in da jungle”

02/01/2013

P1140499

Pobudka o 4:30, o 5tej wymarsz z małym plecakiem zapakowanym na full jedzeniem. Do tego udało mi się zmieścić tam jeszcze wodę, moskitierę, prześcieradło śpiworowe, jakieś najpotrzebniejsze bzdety typu latarka, zapalniczki, aparat, krem do opalania (a w zasadzie do ochronienia się przed opaleniem). Do tego na zewnątrz przypiąłem śpiwór i reklamówkę z bułkami – podarkami. (…)

Blog  » 

Palomino

27/12/2012

IMG_20121211_125323

W zasadzie wszystko zgadzało się z opisem w przewodniku: długa plaża, niewiele osób, przyjaźni lokalesi, tani hostel (15k pesos za hamak na otwartym powietrzu pod dachem), niedaleko (10 min na piechotę) wioska Palomino z tanim, dobrym lokalnym jedzeniem, spokój. Jedynie morze rozczarowało – było naprawdę mocno wzburzone, wszędzie tabliczki, że wchodzenie do wody jest niebezpieczne, (…)