Blog  » 

Huayna Potosi, czyli jak pokonałem samego siebie

12/02/2013

Opowieść o tym, jak to postanowiłem zdobyć wielką górę.

SONY DSC

Pobudka o szóstej rano. Mariusz o 7:30 ma zbiórkę w agencji organizującej zjazd rowerowy Drogą Śmierci. Szybko się zebrał i poszedł. Ja jeszcze chwilę poprzewalałem się w łóżku i zaraz po ósmej poszedłem na hotelowe śniadanie, zwane kontynentalnym. Zawsze zastanawiam się, o który kontynent im chodzi z tymi śniadaniami pod postacią bułki, odrobiny masła i (…)